Czy Twoja strona jest gotowa nie tylko na Google, ale też na ChatGPT, Claude, Perplexity i AI Overviews? Coraz więcej osób nie klika już w wyniki wyszukiwania — pyta sztuczną inteligencję i dostaje gotową odpowiedź. Jeśli AI nie potrafi odczytać i zacytować Twojej strony, jesteś niewidoczny dla rosnącej części klientów.
Dlatego stworzyliśmy Wild Moose SEO & AI ( pobierz )— wtyczkę do Chrome, która w kilka sekund analizuje dowolną stronę pod kątem klasycznego SEO i widoczności w narzędziach AI (tzw. GEO — Generative Engine Optimization). Ponad 40 kontroli, bez logowania, bez wysyłania danych na serwer, bez WordPressa. Wchodzisz na stronę, klikasz ikonę — i widzisz pełny audyt.

Nie tylko audyt — maszyna do optymalizacji
Większość narzędzi SEO kończy pracę na wypisaniu problemów. Nasza wtyczka idzie trzy kroki dalej. Każdy punkt raportu jest klikalny — po rozwinięciu dostajesz:
- Poradnik „Jak poprawić” — konkretną instrukcję naprawy dla tego właśnie wskaźnika, z krokami pod WordPressa: gdzie kliknąć w Rank Math, jaka wtyczka załatwi temat, jaki fragment kodu wkleić.
- Listę winnych elementów — nie „3 obrazki bez alt”, tylko dokładnie które obrazki, z miniaturami. Nie „przeskok nagłówków”, tylko który nagłówek i z jakiego poziomu na jaki.
- Przycisk „Pokaż” — kliknięcie przewija stronę i podświetla winny element pomarańczową ramką. Koniec z szukaniem po omacku, o który baner czy link chodziło.
- Kopiowanie listy — wszystkie problematyczne adresy jednym kliknięciem trafiają do schowka, gotowe do wklejenia w arkusz albo ticket dla programisty.
Audyt przestaje być listą zarzutów, a staje się listą zadań — z instrukcją wykonania przy każdym.
Jak to działa?
Po kliknięciu ikony wtyczka analizuje wyłącznie kartę, którą właśnie oglądasz. Wszystko liczy się lokalnie w Twojej przeglądarce — zero śledzenia, zero wysyłania danych. Wynik zbiorczy to ocena 0–100 na kolorowym pierścieniu: zielony oznacza solidną stronę, żółty — jest nad czym pracować, czerwony — poważne problemy. Ocena jest ważona: krytyczne elementy (brak H1, noindex, brak og:image) ciążą na wyniku mocniej niż drobiazgi.
Raport podzielony jest na siedem zakładek, a każda zakładka z problemami dostaje czerwoną plakietkę z ich liczbą — od progu widzisz, gdzie się pali. Poniżej przechodzimy przez wszystkie po kolei.
1. Przegląd — diagnoza w 10 sekund
Pierwsza zakładka to kokpit: kafle z oceną i licznikami (ile kontroli w porządku, ile ostrzeżeń, ile błędów) oraz lista „Najpilniejsze do poprawy” — najpierw błędy, potem ostrzeżenia. Każdy wpis na liście jest klikalny: przenosi Cię prosto do właściwej zakładki z już rozwiniętym poradnikiem naprawy. To zakładka, od której zaczynasz każdy audyt — odpowiada na pytanie „gdzie się palą?”, zanim wejdziesz w szczegóły.
2. Meta — fundament techniczny
Co sprawdza:
- Title — z licznikiem znaków (optymalnie 30–65). To najważniejsza pojedyncza linijka SEO na stronie: tytuł w wynikach wyszukiwania i główny sygnał tematyczny.
- Meta description — licznik znaków (optymalnie 70–165). Nie jest czynnikiem rankingowym, ale decyduje o klikalności wyniku.
- Canonical — wskazuje wersję kanoniczną adresu i chroni przed duplikacją treści.
- Meta robots — wtyczka alarmuje na czerwono przy
noindex, czyli sytuacji, w której strona sama prosi Google, żeby jej nie indeksował. Zaskakująco częsty błąd po wdrożeniach. - HTTPS i mixed content — szyfrowanie to standard, ale wtyczka wykrywa też podstępniejszy problem: zasoby ładowane po
http://na stroniehttps://. Każdy taki zasób pokazuje na liście — z przyciskiem „Pokaż”. - Adres URL — długość, nadmiar parametrów, podkreślenia i wielkie litery w ścieżce.
- Sitemap.xml — wtyczka szuka mapy strony w robots.txt i pod standardowymi adresami.
- Atrybut lang, viewport, favicon, hreflang — język dokumentu, poprawne wyświetlanie na telefonach (Google indeksuje mobile-first), ikona w wynikach, wersje językowe.
Dlaczego to ważne: to higiena techniczna — pojedynczo drobiazgi, ale razem decydują o tym, czy Google w ogóle poprawnie widzi i wyświetla stronę. Jeden noindex potrafi wyzerować lata pracy.
3. Treść — o czym naprawdę jest Twoja strona
Co sprawdza:
- Nagłówek H1 — powinien być dokładnie jeden. Zero to brak jasnego sygnału, o czym jest strona; kilka H1 rozmywa temat. Nadmiarowe H1 wtyczka wskazuje i podświetla.
- Hierarchia nagłówków — przeskoki poziomów (np. H2 → H4 z pominięciem H3) łamią logiczne drzewo dokumentu. Każdy przeskok widzisz z treścią nagłówka i możesz go podświetlić na stronie.
- Puste nagłówki — znaczniki H2/H3 bez tekstu (częsta pozostałość po edytorach wizualnych) to śmieci w strukturze.
- Drzewo nagłówków H1–H6 — pełna struktura dokumentu z wcięciami. Kliknięcie dowolnego nagłówka na liście podświetla go na stronie — możesz „przejść” całą strukturę jak robot.
- Długość treści — treści poniżej 300 słów Google traktuje jako „cienkie” (thin content). Dla AI krótka strona to za mało kontekstu, żeby ją zacytować.
- Najczęstsze słowa w treści — szybki podgląd, jakie frazy realnie dominują na stronie. Jeśli pozycjonujesz się na „pozycjonowanie stron”, a w treści króluje słowo „firma” — masz odpowiedź, dlaczego nie ma efektów.
- Stosunek tekst/HTML — ile procent kodu strony to faktyczna treść. Niski wynik oznacza, że strona to głównie skrypty i szablon, a poradnik podpowie, jak wynieść kod do zewnętrznych plików.
Dlaczego to ważne: nagłówki to spis treści dla robotów. Google używa ich do zrozumienia tematu i budowania sitelinków, a modele AI — do wyciągania konkretnych fragmentów jako odpowiedzi. Strona z chaotyczną hierarchią jest dla maszyn nieczytelna, choćby treść była świetna.
4. Obrazki — osobna zakładka, bo tu jest najwięcej roboty
Co sprawdza:
- Brak atrybutu alt — i to jest właśnie ta funkcja, dla której warto mieć wtyczkę: każdy obrazek bez alta widzisz z miniaturą, a „Pokaż” podświetla go na stronie. Wiesz dokładnie, które zdjęcie opisać.
- Nowoczesne formaty (WebP/AVIF) — nowe formaty są nawet o połowę lżejsze od JPG/PNG, co bezpośrednio przyspiesza stronę. Lista obrazków w starych formatach + podpowiedź, która wtyczka skonwertuje je automatycznie.
- Lazy loading — obrazki ładowane dopiero przy przewijaniu. Poradnik wyjaśnia też ważny wyjątek: obrazka hero (LCP) leniwie ładować nie wolno.
- Wymiary width/height — ich brak powoduje „skakanie” układu przy ładowaniu (CLS, jeden z Core Web Vitals).
Dlaczego to ważne: alt to opis obrazka dla wyszukiwarki, botów AI i czytników ekranu — bez niego tracisz ruch z Grafiki Google, a strona jest mniej dostępna. Waga obrazków to z kolei najczęstszy pojedynczy powód wolnych stron.
5. Linki — architektura i bezpieczeństwo
Co sprawdza:
- Puste anchory — linki bez tekstu, altu obrazka i aria-label. Google nie wie, dokąd i po co prowadzą; użytkownik czytnika ekranu tym bardziej. Każdy pokazany z adresem docelowym i przyciskiem „Pokaż”.
- target=”_blank” bez rel=”noopener” — luka bezpieczeństwa: strona otwarta w nowej karcie dostaje dostęp do karty źródłowej. Poradnik zawiera gotowy jednolinijkowy skrypt, który łata to na całej stronie.
- Linki wewnętrzne i zewnętrzne — z licznikami oraz osobnym licznikiem nofollow.
- Ranking domen zewnętrznych — do kogo i ile razy linkujesz; listę skopiujesz jednym kliknięciem do dalszej analizy.
Dlaczego to ważne: linkowanie wewnętrzne to sposób, w jaki rozprowadzasz moc SEO po własnej stronie i pokazujesz Google, które podstrony są najważniejsze. Strona bez linków wewnętrznych to zbiór osobnych wysp, których nikt nie znajdzie.
6. AI / GEO — czy sztuczna inteligencja widzi Twoją stronę?
To zakładka, której nie ma w klasycznych narzędziach SEO — a to właśnie tu rozstrzyga się widoczność w nadchodzących latach.
Co sprawdza:
- Plik llms.txt — nowy, otwarty standard (llmstxt.org): plik, w którym strona przedstawia się modelom językowym i wskazuje im najważniejsze treści. Wciąż niszowy, więc jego wdrożenie to łatwa przewaga nad konkurencją.
- robots.txt i reguły dla crawlerów AI — wtyczka sprawdza, jak strona traktuje boty GPTBot (ChatGPT), ClaudeBot (Claude), Google-Extended (Gemini), PerplexityBot i inne. Zablokowany bot = strona nie istnieje dla danego asystenta AI. Czasem to świadoma decyzja — ale musi być świadoma.
- Open Graph i og:image — jak wygląda link po udostępnieniu w social mediach i czy AI ma obrazek do cytowania wizualnego. Brak og:image to alarm — i poradnik, gdzie w Rank Math ustawić go globalnie.
- Dane strukturalne (schema.org) — jakie typy JSON-LD strona deklaruje (Organization, Article, FAQPage, Product i inne, włącznie z zagnieżdżonym
@graph) oraz czy któryś blok nie zawiera błędnego JSON-a — czyli schemy, która istnieje, ale nie działa. - Data publikacji (świeżość) — widoczna data to sygnał aktualności; i Google, i modele AI premiują treści, o których wiadomo, że nie są przestarzałe.
- Autor (E-E-A-T) — oznaczenie autora buduje wiarygodność w duchu wytycznych Google. Treść „bez twarzy” jest mniej wiarygodna dla algorytmów oceniających jakość.
- Struktura treści — liczba list, tabel i śródtytułów w formie pytań. Format pytanie–odpowiedź jest najchętniej cytowany w AI Overviews i odpowiedziach chatbotów, bo idealnie pasuje do tego, jak ludzie pytają.
- Semantyczny HTML — znaczniki
<main>i<article>mówią crawlerom, gdzie zaczyna się właściwa treść, a kończy szablon.
Dlaczego to ważne: SEO odpowiadało na pytanie „czy Google mnie znajdzie?”. GEO odpowiada na pytanie „czy AI mnie zacytuje?”. Ruch z asystentów AI rośnie, a strony przygotowane pod cytowanie zgarniają go teraz — zanim zrobi to konkurencja.
7. Wydajność — Core Web Vitals, czyli szybkość mierzona jak u Google
Co sprawdza:
- TTFB — czas odpowiedzi serwera (dobrze: do 800 ms). Fundament szybkości; poradnik od razu wskazuje wtyczki cache, które zwykle załatwiają temat.
- FCP — jak szybko pojawia się pierwsza treść. Dobrze: do 1,8 s.
- LCP (Largest Contentful Paint) — jak szybko ładuje się największy element strony. Dobrze: do 2,5 s.
- CLS (Cumulative Layout Shift) — czy strona „skacze” podczas ładowania. Dobrze: do 0,1.
- INP — jak szybko strona reaguje na kliknięcia. Dobrze: do 200 ms.
- Liczba żądań i waga strony — ile zasobów i megabajtów strona ściąga przy każdym wejściu.
Wszystkie progi to oficjalne progi Google, a wyniki są kolorowane dokładnie tak, jak robi to PageSpeed Insights.
Dlaczego to ważne: Core Web Vitals to oficjalny czynnik rankingowy Google, ale przede wszystkim — wolna strona traci klientów, zanim w ogóle zacznie się pozycjonować. Warto pamiętać, że wtyczka pokazuje dane laboratoryjne z Twojego załadowania; Google w rankingu używa danych zbiorczych od realnych użytkowników, więc traktuj wynik jako szybką diagnozę.
Raport jednym kliknięciem
Przycisk Kopiuj raport składa całą analizę — ocenę, wszystkie sprawdzenia i listy problematycznych elementów z adresami — w czytelny raport gotowy do wklejenia w maila, dokument czy ticket dla programisty. Idealne, gdy trzeba szybko pokazać klientowi lub zespołowi, co dokładnie wymaga poprawy. Przydaje się też przełącznik „tylko problemy”, który ukrywa wszystko, co już jest w porządku, oraz „Rozwiń wszystko” — jedno kliknięcie zamienia raport w kompletny poradnik optymalizacji strony.
Wild Moose SEO & AI to szybki audyt techniczny, treściowy, wydajnościowy i — co dziś kluczowe — audyt gotowości na sztuczną inteligencję. Siedem zakładek, ponad 40 wskaźników, poradnik naprawy przy każdym z nich, podświetlanie winnych elementów na stronie i zero wysyłania danych. A jeśli audyt pokaże, że jest co poprawiać — wiesz, gdzie nas znaleźć. 🫎
Wild Moose — skuteczne pozycjonowanie w Google i narzędziach AI www.wildmoose.pl • tel. 500 405 405 • pozycjonowanie@wildmoose.pl